Ucz się po swojemu – jak znaleźć metodę, która naprawdę Ci służy?

ucz się po swojemu_poziom.jpg (101,39 kB)

Ucz się po swojemu – jak znaleźć metodę, która naprawdę Ci służy?

Zarwana noc przed egzaminem, kilka dni niemal bez wychodzenia od biurka, dziesiątki stron notatek do powtórzenia – w studenckim świecie takie historie bywają traktowane jak dowód zaangażowania. Problem w tym, że czas poświęcony na naukę nie mówi jeszcze wiele o jej jakości. Dwie osoby mogą pracować nad tym samym materiałem przez podobną liczbę godzin, a osiągnąć zupełnie inne rezultaty, bo inaczej organizują uwagę, odpoczynek i sam sposób przyswajania wiedzy.

Źródeł tego podejścia można szukać także w szkolnych doświadczeniach. W sondażu Centrum Badania Opinii Społecznej dotyczącym polskiej oświaty respondenci przeważnie pozytywnie oceniali poziom nauczania w publicznych szkołach, ale jednocześnie wskazywali, że zapamiętywanie materiału zyskuje zbyt dużą przewagę nad rozwijaniem praktycznych umiejętności. Na studiach warto więc odejść od samego „zakuwania” i zbudować sposób pracy oparty na obserwacji własnej koncentracji, energii oraz skuteczności konkretnych metod.

Indywidualna nauka – jak zbudować swój system pracy?

Algorytmy obecne w aplikacjach i serwisach internetowych mają jedno podstawowe zadanie – dopasować kolejne propozycje do tego, co wcześniej wybierał użytkownik. Dlatego dwie osoby korzystające z tej samej platformy mogą zobaczyć zupełnie inne rekomendacje muzyki, filmów czy treści w mediach społecznościowych. Personalizacja działa właśnie dlatego, że nie zakłada identycznych potrzeb u wszystkich.

W nauce warto przyjąć podobną logikę. Zamiast kopiować sposób pracy osoby, która potrafi godzinami siedzieć nad książkami, lepiej sprawdzić, jakie warunki sprzyjają własnej koncentracji i zapamiętywaniu. Osobisty „algorytm nauki” nie musi oznaczać jednej stałej techniki. To raczej kombinacja sposobu pracy z informacjami, pory dnia, otoczenia, długości sesji i metod, które w danym przypadku przynoszą najlepsze rezultaty.

Taki system powstaje stopniowo. Trzeba sprawdzić, czy większą skuteczność daje spokojne czytanie, słuchanie materiału, praca z obrazem, robienie notatek czy łączenie kilku technik. Znaczenie ma również to, kiedy najłatwiej utrzymać skupienie i w jakim miejscu nauka idzie najsprawniej. Dzięki temu czas przeznaczony na przygotowania można wykorzystać bardziej świadomie, zamiast automatycznie wydłużać każdą sesję.

Wzrokowiec, słuchowiec, kinestetyk? Nie przywiązuj się zbyt mocno do etykiety

Łatwo polubić prostą odpowiedź na pytanie, dlaczego jedna metoda nauki działa lepiej od innej. Stąd popularność podziałów na wzrokowców, słuchowców czy kinestetyków. Najpierw szerzej funkcjonował model VAK, oparty na trzech sposobach odbierania informacji: obrazie, dźwięku i ruchu. Model VAKT rozszerzył wcześniejszy podział o wymiar dotykowy. Kolejną propozycję przedstawił Neil Fleming – w końcówce lat osiemdziesiątych XX wieku opracował VARK, w którym osobne miejsce zajęły czytanie oraz pisanie.

Problem zaczyna się wtedy, gdy preferencję zaczynamy traktować jak niezmienną cechę decydującą o skuteczności nauki. Opublikowany w 2020 roku na łamach „Frontiers in Education” przegląd badań uwzględniał odpowiedzi zebrane w 18 państwach od ponad 15 tys. nauczycieli. Aż 89,1% badanych uważało, że uwzględnianie stylu ucznia przy wyborze sposobu nauczania przynosi korzyści. Sama popularność tej idei nie idzie jednak w parze z mocnymi dowodami potwierdzającymi jej skuteczność.

Zamiast więc uznawać siebie na stałe za „wzrokowca” albo „słuchowca”, lepiej potraktować te kategorie jako inspirację do testowania różnych sposobów pracy. Preferencje mogą podpowiadać, od czego zacząć, lecz nie powinny zamykać drogi do metod, które okażą się bardziej trafne przy innym rodzaju materiału.

Jak sprawdzić, które sposoby nauki rzeczywiście działają?

Zamiast zaczynać od pytania „jakim typem uczącego się jestem?”, lepiej potraktować naukę jak serię małych eksperymentów. Na początek można przez parę dni pracować z fiszkami, później posłużyć się mapami myśli, a następnie przetestować nagrania lub własne streszczenia. Jedna technika naraz ułatwia ocenę, co faktycznie pomaga w zapamiętywaniu, a co jedynie wydaje się wygodne.

Samopoczucie po sesji nie powinno być jedynym miernikiem. Warto zapisywać, ile trwała nauka, jak długo udało się utrzymać koncentrację i czy materiał był zrozumiały. Po kilku dniach dobrze zrobić krótki sprawdzian bez zaglądania do notatek. Dopiero wtedy widać, czy dana metoda zostawiła trwały ślad w pamięci. Z takich obserwacji może powstać prosty dziennik, który z czasem pokaże powtarzające się wzorce.

Drugim źródłem wskazówek są wcześniejsze doświadczenia. Można przypomnieć sobie przedmioty, przy których nauka szła wyjątkowo sprawnie, oraz te wymagające nieproporcjonalnie dużego wysiłku. Warto przeanalizować, czy w pierwszej grupie częściej pojawiało się samodzielne notowanie, słuchanie, praca z obrazem czy tłumaczenie materiału komuś innemu. Liczą się przede wszystkim rezultaty – własne preferencje są pomocne, ale powinny być konfrontowane z tym, co rzeczywiście zostaje w pamięci.

Nie każda treść wymaga tej samej techniki nauki

Pytanie „jak najlepiej się uczę?” warto uzupełnić drugim: „czego właśnie próbuję się nauczyć?”. Rodzaj materiału często podpowiada technikę skuteczniej niż sama deklaracja, że ktoś woli obraz, dźwięk albo tekst. Daty i kolejność wydarzeń łatwiej uporządkować na osi czasu, język można ćwiczyć przez słuchanie i mówienie, a złożone procesy z biologii czy fizyki stają się czytelniejsze po rozpisaniu ich w formie schematu lub modelu.

Dopiero później można dostroić sposób pracy do własnych upodobań. Student, który najlepiej czuje się w tekście, może tworzyć krótkie konspekty i streszczenia własnymi słowami. Jeśli koncentracji pomaga ruch, dobrym eksperymentem będzie spacer z fiszkami, układanie modelu albo rozrysowanie zagadnienia na większej powierzchni. Przy preferowaniu słuchania można nagrywać własne wyjaśnienia, wracać do wykładów albo omawiać materiał z drugą osobą. Dla osób chętnie porządkujących informacje wizualnie użyteczne mogą być diagramy, kolory i graficzne rozpisanie zależności.

Nie chodzi więc o znalezienie jednej techniki na wszystkie zajęcia. Skuteczniejszy system powstaje wtedy, gdy sposób pracy zmienia się razem z materiałem, a osobiste preferencje pomagają ten wybór dopracować. Wspólną zasadą jest aktywna praca z informacjami – im więcej student robi z wiedzą samodzielnie, tym mniej nauka przypomina bierne przeglądanie kolejnych stron.

Więcej nauki nie zawsze znaczy lepiej – zadbaj też o warunki pracy

Zanim wydłużysz kolejną sesję, sprawdź, czy problem nie leży w jej organizacji. Biurko pełne przypadkowych rzeczy, niewygodna pozycja albo ciągłe przechodzenie między nauką a rozrywką mogą utrudniać utrzymanie uwagi. Dlatego warto przygotować miejsce, które kojarzy się przede wszystkim z pracą, zadbać o światło i ograniczyć liczbę bodźców niezwiązanych z materiałem.

Kolejna kwestia to rytm. Koncentracja nie utrzymuje się na jednakowym poziomie przez wiele godzin, dlatego krótsze bloki pracy często są praktyczniejsze niż jeden długi maraton. Można przetestować schemat Pomodoro, w którym po 25 minutach skupienia następuje 5-minutowa przerwa, albo wypracować własny układ odpowiadający tempu pracy. Chwila ruchu, spacer czy kilka spokojnych oddechów mogą pomóc odzyskać uwagę przed następną rundą nauki.

Na efektywność wpływa również regeneracja. Podczas snu mózg porządkuje i utrwala wcześniej przyswojone informacje, dlatego regularne godziny odpoczynku mają znaczenie dla pamięci i koncentracji. Około 7–8 godzin snu oraz krótka, 10–20-minutowa drzemka mogą wspierać sprawność umysłową w ciągu dnia.

Nie można też oddzielać pracy umysłowej od sposobu odżywiania. Regularne posiłki bazujące na produktach pełnoziarnistych, zdrowych tłuszczach i warzywach sprzyjają bardziej stabilnemu poziomowi glukozy. Warto zwrócić również uwagę na kwasy omega. Ich źródłem są między innymi siemię lniane, orzechy oraz ryby morskie.

Jeśli mimo odpoczynku, zmian organizacyjnych i pracy nad nawykami problemy z koncentracją nie ustępują, rozsądnym krokiem jest konsultacja z lekarzem. Może zlecić badania, ocenić zasadność suplementacji określonych składników – między innymi witamin i minerałów – albo zaproponować inne rozwiązania wspomagające funkcjonowanie mózgu.

Nie szukaj jednej idealnej metody – buduj własny sposób uczenia się

Najbardziej użyteczny system nauki nie powstaje przez kopiowanie cudzych przyzwyczajeń. Tworzy się go stopniowo – przez próby, obserwowanie rezultatów i rezygnowanie z rozwiązań, które tylko zabierają czas. Zamiast pytać, jak długo uczą się inni, lepiej sprawdzać, co pomaga samodzielnie utrzymać uwagę, zrozumieć materiał i później go odtworzyć.

Nie oznacza to przywiązania do jednego zestawu technik. Dobry sposób pracy powinien zmieniać się razem z zadaniem. Przy jednym przedmiocie sprawdzi się rozpisywanie zależności, przy innym powtarzanie, rozmowa albo samodzielne tłumaczenie treści. Ważniejsze od etykiety „mój styl” staje się więc pytanie, czy dana metoda odpowiada zarówno osobie, jak i temu, czego akurat trzeba się nauczyć.

Ta umiejętność wykracza poza uczelnię. W pracy zawodowej również pojawiają się nowe narzędzia, procedury i obszary wiedzy, które trzeba szybko opanować. Jeśli już podczas studiów nauczysz się świadomie testować sposoby pracy i oceniać ich skuteczność, łatwiej będzie dostosowywać się do kolejnych wyzwań bez niepotrzebnego mnożenia wysiłku.

Źródła:

 

Autor: M.K.

Artykuł powstał we współpracy z partnerem serwisu.